Obserwujcie z przerażeniem sytuację w Polsce: modlę się, aby Litwa nie zbłądziła

Na Litwie ceny rosną w szaleńczym tempie – wszystko drożeje. I nawet jeśli minimalna płaca miesięczna, wysokość wolnych od podatku dochodów i emerytury – osoby samotne skorzystają w tym roku z hojniejszych ulg, to nie uchroni ich to przed wyścigiem o wzrost cen. Ale ekonomiści modlą się, żeby nasz kraj nie poszedł za przykładem Polski, donosi Radio News.

„Kilka miesięcy temu było bardzo jasne, że większość inflacji była związana z zasobami energii – ogrzewaniem, elektrycznością, gazem. Już w grudniu widzieliśmy roczny wzrost inflacji o około jedną dziesiątą w porównaniu z tym samym okresem rok temu. obejmuje wiele produktów spożywczych, a także usługi rekreacyjne, zdrowotne i edukacyjne. Inflacja stała się bardzo powszechna. Jeśli naprawdę wydawało się, że jest to tylko problem z energią , jest teraz jasne, że wiele firm zaobserwowało rosnące koszty pracy, rosnące koszty energii, rosnący transport koszty i wiele surowców popycha ich do sytuacji, w której nie mogą już przenosić rosnących kosztów na użytkowników końcowych. Ponieważ inflacja nie była wysoka przez ostatnie pięć lat – osiągnęła około trzech procent – powiedział Nerijus Mačiulis, ekonomista Swedbanku. .

Kiedy jednak w 2021 roku wszystko zawaliło się w jednym miejscu, nawet firmy telekomunikacyjne długo nie podnosiły stałych cen, nie znajdując wyjścia. Ale to nie tylko problem Litwy. Tak jest w całej Unii Europejskiej, gdzie inflacja jest wyższa w niektórych regionach, a inflacja niższa w innych.

„Istniały naprawdę obiektywne powody (drogie – „Dzień Kowna”). Firmy, które nie doceniały ceny, po jakiej kupują prąd, płaciły w grudniu prawie dziesięciokrotność ceny prądu. co z nimi zrobić. Jedynym wyjściem jest oczywiście przeniesienie przynajmniej części kosztów na użytkowników końcowych” – powiedział rozmówca.

Według N. Mačiulisa widoczny jest okres prosperity, który zostanie przyćmiony przez wzrost cen, ponieważ teraz ludności zależy mniej na cenie niż na możliwości jak najszybszego uzyskania produktu lub usługi.

Statystyki pokazują, że na Litwie w skrajnym ubóstwie żyje mniej niż jedna dziesiąta osób – około 200 tys. To ci ostatni nie mogą mówić o poprawie warunków, bo jakakolwiek podwyżka cen prądu, gazu itp. jest bolesna. Otrzymują rekompensatę, ale to nie gwarantuje godności życia.

„Jeżeli ceny na Litwie będą rosły szybciej niż w krajach sąsiednich czy innych krajach Unii Europejskiej, stracimy konkurencyjność. A wtedy nabywcy naszych towarów i usług nie będą już chcieli kupować na innych rynkach światowych” – wyjaśnił ekonomista.

„Jeśli mówimy o niebezpiecznych trendach, które obserwujemy, to z uwagi na to, że światowe ceny surowców, energii i inflacja przesuwają się w kierunku towarów i usług. Niektóre kraje, takie jak Polska, podejmują działania: obniżki podatków – obniżka VAT-u na żywność i paliwo na pół roku Mają jeszcze możliwość dewaluacji kursu, co się co jakiś czas robi. Te rzeczy pokazują, że bez pomocy na poziomie państwa trudno będzie Litwie (tym z najniższe dochody – Dzień Kowna), aby przetrwać te okresy. Innym trendem, który obserwujemy, jest to, że jeśli jest jakakolwiek nadzieja na nadrobienie wzrostu płac, to co z oszczędnościami, które człowiek odkłada na emeryturę lub w razie nieprzewidzianych okoliczności. oszczędności dewaluują do tego stopnia, że: pracowałem i nie mogę nic kupić” – powiedział Arūnas Vizickas, prezes Pricer.lt.

Po wysłuchaniu tego ostatniego stanowiska N. Mačiulis podkreślił, że wszystko, co robi Polska, musi być zrobione na odwrót. „Z przerażeniem przyglądam się temu, co robi nasz sąsiedni kraj i modlę się, aby Litwa nie wybrała takiej drogi – drogi populizmu i radykalizmu, którą obrała Polska. Zarządzanie gospodarcze to też kompletny nonsens. Pan Vizickas powiedział, że dewaluacja waluty kauuje wypierać biedne kraje rozwijające się poprzez dalsze zmniejszanie siły nabywczej ich oszczędności. To dodatkowo zwiększa inflację, ponieważ wszystkie importowane towary i zasoby energii stają się droższe. Dzięki Bogu Litwa nie ma waluty, którą można by zdewaluować. Rzeczy takie jak ulgi podatkowe i zubożenie finansów publicznych. wypadkach niemożliwe staje się wypłata odpowiedniego wynagrodzenia nauczycielowi, lekarzowi, sędziemu czy innym” – powiedział ekonomista.

Podkreślił, że nie warto zbytnio bawić się zaletami. A to, że Polska stara się ograniczać silny popyt ulgami podatkowymi, nie rozwiązuje problemu inflacji.


Brinley Hamptone

„Myśliciel. Miłośnik piwa. Miłośnik telewizji. Zombie geek. Żywności ninja. Nieprzejednany gracz. Analityk.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.