Wszyscy już to rozpoznają
Minister energii Dainius Kreivys przyznaje, że ceny gazu wahają się obecnie do 45 euro za megawatogodzinę lub mniej niż 50 centów za metr sześcienny, ale nie ma mowy o ich obniżeniu dla konsumentów.
„Ceny benzyny nadal spadają. Średnia cena TTF (Holenderska Giełda Gazu, – aut. post.) spadła o 1,5% w porównaniu z poprzednim tygodniem. – o 44,7 Eur/MWh po 44 EUR/MWh. TTF w marcu to 45,2 euro/MWh, czyli o 18,4 proc. mniej niż w lutym, kiedy średnia cena gazu wyniosła 55,4 euro/MWh” – podała litewska agencja energetyczna wyniki za cały marzec i jego ostatni tydzień.
Nawet ekspert tego nie rozumie
Skoro rynkowe ceny gazu wróciły do przedwojennych poziomów, to dlaczego krajowi konsumenci płacą za nie prawie dwa razy więcej niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę? „Vakaro žinios” przypomina, że Krajowa Rada Regulacji Energetyki (VERT) od 1 stycznia do 1 lipca 2023 r. dla odbiorców krajowych zużywających od 301 do 20 tys. , ustaliła cenę 0,92 euro za metr sześcienny po rekompensacie od państwa.
Władze tłumaczą, że bez państwowej rekompensaty cena byłaby dwukrotnie wyższa, a nawet wyższa. Jednak w pierwszym kwartale ubiegłego roku cena wynosiła zaledwie 0,55 euro bez żadnej państwowej rekompensaty (a w 2021 roku było to tylko 28 centów). Jak to wyjaśnić? Być może cena surowca jest nieistotnym składnikiem ceny gazu docierającego do odbiorców końcowych? Okazuje się, że nie.
„Na cenę gazu jako surowca wpływa również koszt jego transportu, który jest najwyższy dla małych odbiorców – tych, którzy używają gazu tylko do gotowania. Dla tych, którzy ogrzewają swoje domy i zużywają więcej, przesył jest jeszcze tańszy i duży użytkownicy prawie nie muszą płacić za przesył.Gaz to transport.Do tego doliczany jest VAT.Dlatego przy obecnej cenie rynkowej powinien sięgać nawet 90 groszy dla konsumentów.
A co tłumaczy rząd? Że pokrywa ponad połowę ceny. Ona nie musi niczego zakrywać. Nie rozumiem, dlaczego rząd nie traktuje gazu na równi z elektrycznością, skoro przynajmniej zmienił ceny za dostawy publiczne, tak że rekompensaty nie są potrzebne. Przecież z gazem jest dużo prościej – jest tylko jeden dostawca, cena jest taka sama dla wszystkich: nie ma konkurencji, nie ma liberalizacji rynku – pyta profesor. Vidmantas Jankauskas, ekspert ekonomiczny.
Nie sądzę, że go zwrócę
Zdaniem profesora po przeliczeniu cen z lipca nie dość, że państwo nie będzie miało co rekompensować, to jeszcze cena dla odbiorców końcowych powinna spaść.
„Chociaż wiadomo jak to jest. Ustalili ogromne ceny na ten semestr, bo były wtedy wysokie na rynku i przewidywały, że tak pozostaną. Chociaż eksperci przewidywali (a mówię wam, że mówiłem), że będą naprawdę tanie” , V. Jankauskas powiedział „Vakaro žinia”.
Według niego władze uważają, że tani gaz może utrzymać się tylko do września, bo popyt spadł, potem w obawie przed pierwszą po dwóch gorących mroźniejszych zimach może znowu podrożeć.
„Nie wykluczam, że VERT i rząd słuchają takich prognoz i mówią nam: lepiej utrzymać wysoką cenę od lipca, to jak ceny spadną, zwrócimy nadpłaty. Wiemy jednak, co z tego nas z tym powrotem”, kpił z władz V. Jankauskas.
kolejny lot
Sigitas Besagirskas, prezes Stowarzyszenia Przemysłu i Biznesu Wilna, powiedział „Vakaro žinias”, że nie trzeba być ekspertem w dziedzinie energii, aby wyjaśnić, że konsumenci są okradani przez cały dzień.
„To jest kolejne włamanie. Wiadomo, że tak się daje „Igničiusa” do zarobienia. W państwie, w którym byłby normalny właściciel, nie byłoby takich bzdur. Tu jest tak samo, jak z elektrycznością – państwo rekompensuje do 28 centów za kilowatogodzinę, podczas gdy bez rekompensaty prąd nawet tyle nie kosztuje, a gdy państwo rekompensuje, konsumenci nie są zainteresowani szukaniem niższych cen i Ignitis to wykorzystuje. Prywatni udziałowcy „Ignitis” są tylko zacierają ręce z tego powodu”, S. Besagirskas krótko ocenił sytuację.
Brak planów przejęć
Nawiasem mówiąc, frakcja „chłopów” w Sejmie wezwała wczoraj ministra energii Dainiai Kreivisa „na matę”. Jej członkowie uznali również za dziwne, że konsumenci płacili za benzynę po cenach, które płacili w szczytowych cenach. Minister wyjaśnił, że nie wiadomo, jak będą kształtować się ceny gazu po zapełnieniu magazynów, ponadto przez pierwsze dwa miesiące ceny były nadal wysokie. Według niego GREEN oceni wszystkie niuanse i „ustali odpowiednią cenę”.
Kiedy Ligita Girskienė z „Valstietė” została zapytana, czy państwo nie planuje odkupienia wszystkich akcji dostawcy prądu i gazu „Ignitis”, D. Kreivys zaprzeczyła.
„Państwo nie planuje przejęcia. Firma działa wystarczająco sprawnie na rynku komercyjnym, o czym świadczy jej rentowność zarówno na rynkach międzynarodowych – w Polsce, jak i poza nią” – powiedział.
Według niego fakt, że „Ignitis” gromadzi zyski, jest powodem do radości.
„Wszystkie zyski pochodzą z działalności nieuregulowanej, inwestycji na Litwie i za granicą. Zysk, jaki „Ignitis” czerpie z działalności nieuregulowanej, jest korzyścią zarówno dla państwa, jak i dla spółki. Po sprzedaży części akcji, wyemitowaniu ich dodatkowej emisji, przyciąga część zainwestowanego kapitału daje zwrot. Z tego zwrotu pieniądze są zarabiane i wypłacane w formie dywidendy do budżetu.” – zapewnił minister.
W Bułgarii nie przyjmuje się gotówki
Były prezes Litewskiej Izby Mieszkaniowej Juozas Antanaitis powiedział „Vakaro žinias”, że nie może komentować sytuacji w litewskim sektorze gazowym, ponieważ obecnie mieszka w Bułgarii. Powiedział jednak tylko, jaka jest tam sytuacja. .
„Jeżeli ceny na światowych rynkach wróciły do poziomu sprzed wojny, logika podpowiada, że przedwojenne ceny muszą wrócić także do konsumentów. Ale niestety polityka i ekonomia nie zawsze opierają się na logice, bo ktoś, gdzieś, zawsze chce zrobić pieniądze.
A w Bułgarii jest zupełnie inna struktura cen i inne podejście do pozwolenia na zakupy. Różnica polega na tym, że Bułgaria zużywa bardzo mało gazu, głównie energii elektrycznej, zarówno do ogrzewania domów, jak i gotowania posiłków. Czekamy teraz na zakończenie gazociągu z Grecji, ponieważ Gazprom przestał dostarczać gaz. Nawiasem mówiąc, przewidywano, że po rezygnacji z rosyjskiego gazu stanie się on bardzo drogi. Kiedy tak się nie stało, a gaz jest jeszcze tańszy niż przed wojną, państwo obniżyło cenę gazu – nie starając się na tym zarobić” – mówi J. Antanaitis.
W porównaniu z okresem przedwojennym energia elektryczna w Bułgarii zdrożała o około 30%. – do 18 centów za kilowatogodzinę.
„Jednak nadal nie ma takiej liberalizacji rynku energii elektrycznej, jak na Litwie (chociaż są plany jej liberalizacji, jak przewiduje dyrektywa unijna). Nie jest więc nieprawdą, że niezależni dostawcy ustalają nierealne ceny, które należy zrekompensować przez budżet państwa. Tam rekompensaty dostają tylko „tchórze” – precyzuje J. Antanaitis.
Komentarz szefa Litewskiej Agencji Energii Wergiliusz PODERYS:
„Są dwie grupy krajowych odbiorców gazu. Pierwsza płaci 1,4 euro, druga 92 centy za metr sześcienny. Bez dotacji pierwsza grupa płaciłaby 2,96 euro, druga 2,48 euro. Tę różnicę rekompensuje państwo i idzie do „Ignitis”. Wtedy ZIELONY regulator sprawdzi latem tego roku, czy rzeczywiście trzeba było aż tyle rekompensować. A jeśli te rekompensaty się nie sprawdzą, to dostawca będzie musiał je zwrócić do budżetu – s”otrzymał znacznie tańszy gaz niż to, co dostarcza konsumentom” – wyjaśnił V. Poderys i dodał: Jeśli ZIELONY uzna, że został przepłacony, „Ignitis” i tak będzie musiał zwrócić nadpłatę do budżetu – bez względu na to, gdzie ją zabierze.
Według niego „kosmiczne” ceny były kalkulowane jesienią, kiedy były „kosmiczne” również na rynku. Jednak GREEN przelicza je tylko dwa razy w roku, ponieważ prawo nie pozwala na częstsze przeliczanie.
„Jesienią, kiedy były szczyty, wydawało się, że gaz kosztuje ponad 2 euro. A publiczna cena za prąd wynosiła 56 centów. Ponieważ jednak można przeliczyć tylko dwa razy, te ceny gazu utrzymają się do lipca” – podsumował. V. Poderys.
Nie zgadzam się – porozmawiajmy o tym!
Żadnych obraźliwych komentarzy, ale niegrzeczne komentarze będą automatycznie usuwane bez przeprosin.
Respublika.lt zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy wulgarnych, wulgarnych, nie na temat, podpisanych cudzym nazwiskiem, sprzecznych z prawem, propagujących spam lub nawołujących do przestępstw. Jeśli nawołujesz do przemocy, nienawiści rasowej, narodowej, religijnej lub innej, Twoje słowa mogą po odlocie jak wróbel zamienić się w byka o wadze tony – na żądanie udostępnimy Twoje dane służbom specjalnym Litwy.

„Namiętny zwolennik alkoholu. Przez całe życie ninja bekonu. Certyfikowany entuzjasta muzyki. Fanatyk sieci. Odkrywca. Nieuleczalny praktyk twittera.”
