Bodo: polska gwiazda dwudziestolecia międzywojennego tworzy historię | Kultura

Gatunek filmu biograficznego stanowi jedno z najtrudniejszych wyzwań dla świadomego widza. Próbując zmieścić ludzką historię w półtorej godziny, bardzo łatwo popaść w banał i powierzchowność.

W taką pułapkę wpada prezentowany podczas Tygodnia Filmu Polskiego musical „Bodo” w reżyserii Michała Kwiecińskiego.

WIDEO: Oficjalny zwiastun filmu BODO – w kinach od 3 marca


Historia międzywojennej gwiazdy polskiej rozrywki Eugeniusza Boda ma kilka skomplikowanych wątków, ale ten film biograficzny jedynie zarysowuje powierzchnię, przedstawiając legendę i spychając osobowość na dalszy plan.

Prezentując film należy podkreślić, że historia E. Bod znany jest polskim widzom głównie dzięki wyemitowanemu w ubiegłym roku serialowi telewizyjnemu. Trzynastoodcinkowe dzieło, które kolejno przedstawia historię bohatera, zostało przeniesione do znacznie węższego formatu filmowego.

Film Bodo

Film Bodo

Wiedząc o tym, widzimy, że film pana Kwiecińskiego, w którym grają aktorzy z tego samego serialu, czasami przypomina tkaninę złożoną z drobnych szczegółów poprzedniego dzieła, bez jaśniejszego pomysłu.

Przełożenie serialu na film i konieczność powiązania ze sobą niepowiązanych ze sobą faktów biografii sprawiają, że osobista historia ma raczej charakter muzyczny niż spójną narrację.

Serial został przeniesiony do nowego formatu, ale nie stał się korpusem filmu. Powinno to zirytować tych, którym nie podoba się przesadna teatralność, bezpodstawnie udramatyzowane dialogi i „drewniana” gra aktorska, które stały się tradycją litewskich filmów telewizyjnych. Przełożenie serialu na film i potrzeba powiązania ze sobą niepowiązanych ze sobą faktów biografii sprawia, że ​​osobista historia staje się raczej muzyczną narracją niż spójną narracją – muzyka przewyższa dialog, obrazy nie uzasadniają narracji.

Piosenkarz i aktor wczesnych polskich musicali, prowadzący studio filmowe i otaczający cały świat polskiej rozrywki międzywojennej. Tak można w skrócie opisać E. Bodo.

Mimo statusu i sławy nie tylko we własnym kraju, ale także w Niemczech czy Jugosławii, gdzie nazywano go „polskim Maurycym Kawalerem”, losy E. Nika przytłoczył absurd drugiej wojny światowej, która wymazała nazwiska i życiorysy. .

Film Bodo

Film Bodo

Po sowieckiej inwazji na Polskę jedna z największych gwiazd kraju nie uniknęła aresztowania i została zesłana do Gułagu. Wszelkie próby uwolnienia E. Bodo podejmowane przez resztki polskiego rządu spotykały się z zasadniczym argumentem Sowietów, że posiada on obywatelstwo szwajcarskie i dlatego polscy dyplomaci nie mogą go reprezentować.

E. Bodo zmarł z głodu w 1943 r. po przeniesieniu do sowieckiego więzienia w Kotle w obwodzie archangielskim w Rosji.

„Legenda polskiego kina komercyjnego” przezwycięża tragiczny los E. Bod w filmie. Legenda nigdy nie staje się osobowością wzbudzającą empatię.

Można się tylko domyślać, że reżyser chciał oddać nastrój międzywojennej Polski, ale ograniczył się też do uroku scenicznego i elementów rozrywkowych, jakby próbując czasem uzasadnić biograficzny charakter opisując jakieś konkretne fakty.

Organizatorzy festiwalu prezentującego film podkreślają, że jego największą atrakcyjnością jest ukazanie przedstawicieli międzywojennej bohemy polskiej oraz różnorodne refleksje na temat ówczesnego świata rozrywki.

Film Bodo

Film Bodo

Jest to całkowicie prawdą, jednak należy żałować, że głębia osobowości E. Nik kryje się za tymi atrakcjami i pozwala, aby nie wykorzystać okazji do odtworzenia atmosfery absurdu i tragedii historycznej.

Być może scenarzyści filmu chcieli stworzyć osobowość E. Legendarny status Boda w świecie rozrywki.

Być może to wina recenzenta, że ​​zainteresowała go historia bohatera filmu i oczekiwała bardziej wszechstronnego przedstawienia, a nie tylko ukrytego za kostiumami czy scenografią. Być może scenarzyści filmu chcieli stworzyć osobowość E. Legendarny status Boda w świecie rozrywki.

Bez względu na to, którą odpowiedź przyjmiemy, historia E. Rzeczywiście warto zwrócić uwagę na Nik i jest to jedyny dowód, jaki jak dotąd udało nam się zobaczyć. W prezentacji filmu stwierdza się, że tajemnicza i tragiczna osobowość E. Bod jest warta więcej niż jednego filmu i mam nadzieję, że doczeka się innej wersji, bardziej filozoficznej i bardziej wrażliwej na tragizm tej historii.

Polskie kino potrafi naprawdę przebić się przez historyczne płaszczyzny i znacznie lepiej odsłonić głębię bliskich nam na Litwie doświadczeń międzywojennych.

Becket Edwardsone

„Ewangelista kulinarny. Miłośnik podróży. Namiętny gracz. Certyfikowany pisarz. Fan popkultury”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *