Z dziećmi maszerującymi do granicy: Dziesiątki tysięcy ukraińskich uchodźców przybywa do Polski

Właśnie wtedy do nas dotarło. Nie rozumiem. Jestem w szoku. Powiedział bez wody, jedzenia. Odwraca się i mówi, że wraca, jedzie do Iwano-Frankowska. kilometry pozostały. Cierpiałeś trochę więcej, tyle już wycierpiałeś – mówi z urazą Eugeniusz po czterdziestce.

WIDEO: Spacery z dziećmi pod ręką czy powrót na wojnę na Ukrainie – historie ludzi, którzy przekroczyli granicę


Kierowca z Winnicy, który pracuje w Polsce jako kierowca, od piątku rano czekał na przyjazd żony i dziecka na krakowskim przejściu granicznym w Polsce. Mężczyzna, który nie spał od kilku dni, mówi, że będzie miał tylko jeden wybór: pojechać na Ukrainę i spróbować ponownie przewieźć swoich bliskich na granicę. Najprawdopodobniej pozostanie na Ukrainie.

W piątek wieczorem rodzina Eugene’a przeszła około szóstej mili z rzędu po stronie ukraińskiej, pokonując tylko cztery kilometry do sobotniego wieczoru.

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

Przeciąganie się w kolejkach granicznych zmusiło część Ukraińców wycofujących się z wojny do pozostawienia samochodów na poboczach dróg i pokonania pozostałych kilometrów. Ale wielu, po męczącym oczekiwaniu kilku dni, w końcu udaje się przekroczyć granicę.

Ostatniego dnia w Krakowie, gdzie pracuje 15 minut dziennikarzy, przepływ ludzi i samochodów zwiększył się prawie dziesięciokrotnie. Szereg kilometrowych samochodów po polskiej stronie czeka na krewnych przybywających z Ukrainy. Jest też znacznie większa siła urzędników, różnych wydziałów i wolontariuszy.

A ogromne parkingi w pobliżu są zatłoczone ciężarówkami ukraińskich firm, które utknęły na granicy.

15 kilometrów nocą pieszo – z dziećmi pod ręką

Dwa dni w drodze i ostatnie piętnaście kilometrów marszu do polskiej granicy, Ukrainka Swietłana Chmielnicka z sześciorgiem dzieci i jedną wnuczką, niesiona na rękach matki, dotarła wreszcie do Polski.

„Większość trasy zajęła nas, ale pozostałe 15 km pokonaliśmy. Pojechaliśmy w nocy. Nie można powiedzieć wszystkiego. Teraz jesteśmy spokojni, ale było strasznie, jak byliśmy na dole” – mówi 37-latek. -staruszka.

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

W rodzinnym mieście mówi, że wszystko, czego doświadczyła, zostawiła u męża: „Wszystko, co stworzyliśmy do końca życia, na co pracowaliśmy, nie zrobiliśmy wszystkiego w jeden dzień”. W Polsce przyjechali po nią krewni ze wszystkimi dziećmi, a kobieta mówi, że zostanie tu przez jakiś czas, bo nie spodziewa się szybkiego zakończenia wojny.

Niektórzy wybierają się na wycieczki z rodzinami

35-letni Siergiej z Kijowa, który kładzie swoją śpiącą 2,5-letnią córkę na kolanach, płacze i przeprasza za jej łzy, mówiąc, że nie spał od trzech dni.

Mężczyzna z dzieckiem na rękach przekroczył już granicę i czeka na chodzącą kobietę.

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

Gabrielė Navickaitė / fot. 15min / Ukraińcy opuszczają Europę

Siergiej nie ukrywa swojej przebiegłości – cała rodzina pojechała razem na granicę z Kijowa. A potem na granicy ścieżki celowo się rozdzieliły.

„Moim głównym celem było wydostanie stamtąd mojego dziecka i żony. Moja żona powiedziała mi, że zamieszka z córką, a ja zostanę. Ale powiedziała: „Nie mogę, potrzebujemy cię tutaj”. Musiałem je zabrać przynajmniej w bezpieczne miejsce Musiałem zwariować Zabrałem dziecko samochodem, żonie dałem rzeczy, walizkę I powiedziałem z dzieckiem na ręce na ścianie, że jestem zabierając dziecko, matka była za granicą, że zabierałem do niej dziecko i że tęskniłem za nią w ten sposób ”- powiedział Siergiej.

Wkrótce, gdy rozmawialiśmy, zaskoczył przekraczającą granicę kobietę. Siergiej mówi, że chce tylko jednej rzeczy – stworzyć nowe życie, „w którym ludzie wokół nie strzelają i nie umierają”.

A skoro już o tym mowa, samotni mężczyźni ciągną w przeciwnym kierunku – mieszkający w Auschwitz Oleh udawał myśliwego wracającego na Ukrainę, by pomagać swoim rodakom w walce z Rosją.

Setki truckerów utknęło na granicy

Polscy urzędnicy pracują obecnie w znacznie większej sile i stoją w obliczu znacznie zwiększonego obciążenia pracą. Na granicy mobilizowana jest duża siła różnych służb i organizowane są autobusy dla Ukraińców, którzy nie mają własnego środka transportu lub krewnych, którzy przyjechali z innych miast europejskich, aby ich sprowadzić. Organizowane są również tymczasowe zakwaterowanie w specjalnych ośrodkach dla tych, którzy nie mają dokąd pójść.

Wolontariusze na przejściu granicznym oferują jedzenie, wodę, ciepłe ubrania, buciki i pieluchy.

Setki truckerów utknęło wówczas na parkingach w pobliżu krakowskiego przejścia granicznego. Mówią, że nie przyciągają jeszcze uwagi, chociaż niektórzy też „mieszkają” tu trzeci dzień.

„Przyjechałem z Czech i załadowałem samochód w Polsce. Przyjechałem, kazano nie spóźniać się. Nie wydaje dokumentów, każe czekać. Mój ładunek w Kijowie i Kijowie jest zamknięty i nie pozwala. Jak długo czekać, nikt nie wie Nikt nie tęskni za ciężarówką, a my po prostu czekamy w samochodach tutaj. Dużo tu czeka – powiedział 54-letni Piotrek 15 minut temu.

Mężczyzna mówi, że nie może opuścić ciężarówki z ładunkiem, ponieważ jest za to odpowiedzialny.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. Naprawdę chcę wracać do domu. Jest rodzina. Wrogów trzeba stamtąd wygnać, żeby nie przyszli. Zostawiono tam dla mnie żonę, dzieci, wnuki. Wczoraj były syreny. , dzieci tak płakały… Nie mogę już tego znieść, chcę iść do domu.Musimy chronić rodzinę i naszą ojczyznę – mówi Paweł.

Gabrielė Navickaitė / zdjęcie 15min / Traktor Peter

Gabrielė Navickaitė / zdjęcie 15min / Traktor Peter

Kupuje jedzenie z innymi kierowcami w pobliskim sklepie, nie ma gdzie się umyć, a na parkingu jest tylko kilka przybudówek.

Jednak Piotr mówi, że wszystkie te niedogodności są nieistotne i że chce tylko jednego – szybko wrócić do domu i zobaczyć rodzinę: „Ból jest nie do opisania. Nasi bracia… Kiedyś służyłem w Rosji, potem w Leningradzie, pijąc razem filiżankę herbaty… A to, co się teraz dzieje, jest niezrozumiałe. „

Napływ ludzi na polskiej granicy w sobotę tylko stale się zwiększał. Polscy urzędnicy twierdzą, że od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji w tym tygodniu do Polski przybyło ponad 100 000 osób. uchodźcy.

Becket Edwardsone

„Ewangelista kulinarny. Miłośnik podróży. Namiętny gracz. Certyfikowany pisarz. Fan popkultury”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.