Sabeck stoi w korku pośrodku tabeli turniejowej: wszyscy chcą uniknąć trzech graczy w fazie playoff

Obecnie uczniowie Antanasa Sireiki zajmują piąte miejsce (13/13), ale drużyny Uteny „Juventus” (13/13) i Jonavy „Cbet” (14/14) są blisko.

Donatas Sabeckis, jeden z menedżerów Šiauliai, żałuje, że jego drużyna wpadła w złą passę przed zwycięstwem nad Prienai Labas Gas. Mimo to mieszkańcy Szawli będą próbowali lizać rany i walczyć o wyższe stanowiska – co robią teraz.

„Może szóste miejsce przed sezonem nie wyglądałoby źle, ale kiedy jest szansa na pozostanie na czwartym lub piątym miejscu, chcesz to osiągnąć” – powiedział.

Sam D. Sabeckis wrócił do Szawli po kilkuletniej przerwie, ale nie widzi istotnych zmian. Organizacja – podobnie jak siedziba trenerów – również. Kiedy ten klub stał się już trampoliną dla Sabeck, czy może się to powtórzyć?

„Zawsze chcę osiągać najwyższe cele, chciałbym wznieść się na wyższy poziom. To nie zależy tylko ode mnie. W sezonie robię to, co robię najlepiej, a wszystko inne to praca zespołów i agentów. nie myśl o tym za dużo – uśmiecha się.

Lkl.lt rozmawiał z D. Sabeckisem o tym sezonie, jego występie w północnoeuropejskiej lidze koszykówki, dużej szarży i Antanas Sireikas.

– Przed zwycięstwem z Labas Gas doświadczyłeś serii czterech porażek w Betsafe-LKL, jakie były tego powody?

– Nie chcemy narzekać, ale trauma. Upadł Bezbradica, Elmore, Urbutis doznał mikrourazów, ja – Staniulis i Danusevičius też byli chorzy. Połowa zespołu była w połowie kontuzjowana. Gdyby był czas, wyzdrowielibyśmy i ochłodzilibyśmy się, ale czasu nie ma.

– Czy utrata Elmore stała się największą trudnością?

– Strata jakiegokolwiek zawodnika jest dla nas bolesna. Wszyscy są częścią zespołu, wszyscy są do siebie przyzwyczajeni, do gry. Każdy potrzebuje reorientacji po doznaniu kontuzji. Jonathan rozgrywa imponujący sezon i jest jednym z najlepszych legionistów w Betsafe-LKL. W ataku tracimy punkty, ale inni mają szansę. Stankevičius i Varnas wykorzystują te możliwości.

– Czy przygotowania do meczu zmieniły się z powodu tylu problemów zdrowotnych?

– Trochę nas to ogranicza, ale ani my, ani trener nie narzekamy. Ten tydzień był trudniejszy, gdy wróciliśmy z Polski – była to ciężka podróż, która zajęła 12 godzin. Kiedy wymyśla się wielokrotne mecze i takie wyjazdy, bardziej wpływa to na przygotowanie niż kontuzje.

– Że już mówiłeś o wyjeździe do Polski, tam zakończyłeś występ w Północnoeuropejskiej Lidze Koszykówki. Jakie wrażenie odniósł ten turniej?

– Może było więcej meczów, ale z powodu wojny na Ukrainie spadła liczba drużyn. W każdym razie turniej jest interesujący, ponieważ grasz z innymi zespołami niż Betsafe-LKL. W lokalnej lidze widzimy wszystkich co najmniej 3 razy, a przeciwko mieszkańcom Uteny graliśmy już 6 razy. Widzieliśmy innych rywali, mogliśmy pozwolić grać młodzieży, w porządku. Ostatnie cztery były bardzo dobrze zorganizowane i obejmowały ciekawe zespoły z Anwilu i Brna. A tam była sala pełna ludzi – fajnie.

– Szkoda, że ​​nie wykorzystałeś szansy na zdobycie trofeów i potknąłeś się w finale z Włocławkiem?

– Przykro mi. Finał był fajny, ale chcieli wygrać.

– Może udział w finałowym kwartecie Citadele KMT sprawił, że za dużo myślałeś o sobie?

– Nie, nie sądzę. Nie jesteśmy lepsi od wszystkiego, wiedzieliśmy, że musimy walczyć, że naprawdę nie możemy grać z nikim. Musimy walczyć ze wszystkimi i rozumiemy to. Kwartet nie dodał nam niczego, abyśmy mogli chodzić z podniesionymi głowami.

– Teraz, kilka miesięcy później, jak oceniłbyś to osiągnięcie – dostanie się do ostatniej czwórki Citadele KMT?

– Teraz może nie wydawać się to niczym szczególnym, ale wtedy czuliśmy, że to bardzo duże wydarzenie dla Šiauliai. Czas płynie, a my nie mamy czasu o tym myśleć. Teraz dążymy do tego, aby być jak najwyżej w sezonie zasadniczym Betsafe-LKL i później w fazie play-off.

– Czy w tabeli sezonu zasadniczego jest duża maszynka do mielenia mięsa między 4-8 miejscami, która pozycja by Cię zadowoliła, a która byłaby już marnym osiągnięciem?

– Najważniejsze jest teraz leczenie mikrourazów, a mamy całkiem niezły harmonogram. Wszystko jest w naszych rękach. Wszyscy chcą teraz zająć czwarte miejsce, nie tylko my – abyśmy nie musieli od razu spotykać Kowna „Žalgiris”, wileńskiego „Rytas” czy „Lietkabelis”. Zrobimy wszystko, co możliwe i jak będzie. Zabawa jednym pomysłem wymaga skupienia, jedności i wszystkich. Z miejsc, które by nie satysfakcjonowały, to pozycje 6-8, co oznaczałoby rywali wymienionych w ćwierćfinale.

– Klub Šiauliai otrzymał dodatek – Issuf Sanon przyjechał z Ukrainy po świetnym pierwszym meczu. Co ten legionista wniesie do drużyny?

– Doda agresywności w ataku, obronie, rozszerzy rotację. John był człowiekiem, który wiele dla nas stworzył, więc myślę, że nowicjusz trochę nadrobi. To zawodnicy innego stylu, debiutant nie jest tak dobrym miotaczem, ale doda fizyczności.

– Grałeś ostatnio 33-37 minut, jak się masz?

– Wszystko w porządku. Może tylko wyjazd był męczący, ale takie minuty nie są dla mnie niczym nowym, już tak dużo grałem. Zawsze chcesz spędzić jak najwięcej czasu na korcie, dobrze się bawić.

– W tym sezonie wróciłeś do Šiauliai po przerwie. Jak zmienił się klub i cała jego organizacja w tym czasie?

– Wszystko jest prawie takie samo, mało zmian, trenerzy tacy sami. Oczywiście gracze są różni, więc pojawiają się nowości. Plan koszykówki pozostał ten sam, jest sportowo, szykujemy się do meczu itd. Może różnica polega na tym, że w tym roku mamy więcej młodych ludzi.

– Jak wróciłeś do Szawli?

– Jestem tą samą osobą, tylko z większym doświadczeniem. Nie zmieniłem się jako osoba, po prostu widziałem różnych trenerów, różne warunki, różne sytuacje.

– W jakim stopniu jesteś zadowolony z rodzaju koszykówki, który obecnie prezentujesz?

– Nadal wiele od siebie chcę, nawet nie wiem, ile meczów odbyło się w tym sezonie, żeby być ze mnie zadowolonym. Zawsze chce lepiej. Zwykle oczekujesz więcej od siebie niż od innych.

– Czy możemy powiedzieć, że A. Sireika jest Twoim trenerem – tym, któremu zawsze się objawiasz?

– Antanas to trener, który daje zawodnikom dużo pewności siebie. Nie boi się naszych błędów. Każdemu zawodnikowi łatwiej jest być z trenerem, który mu ufa. Fajnie jest mieć za sobą trenera. Jeśli inne drużyny muszą walczyć o swoje miejsce, automatycznie nie mają tyle wolności.

– O A. Sireikasie mówi się czasem, że jest trenerem starszego pokolenia z nieco przestarzałą filozofią, co prawda sam strateg zawsze podkreśla, że ​​nie chce zostać w tyle w innowacji. Jak młody jest ten specjalista?

– Wszyscy trenerzy mają swój styl – coś bardziej ofensywnego, coś defensywnego. Wczorajsza gra jest bardziej ofensywna, ogląda dużo meczów NBA, ogólnie bardzo interesuje się koszykówką i wprowadza jak najwięcej innowacji. Nie znajdziesz tu roweru – koszykówka to koszykówka.

– Kiedyś w mojej karierze Šiauliai stał się już dla ciebie krokiem naprzód, czy chciałbyś, żeby to się powtórzyło?

– Zawsze chcesz osiągać najwyższe cele, chciałbyś wznieść się na wyższy poziom. To zależy nie tylko ode mnie. W sezonie robię to, co robię najlepiej, a wszystko inne to praca zespołów i agentów. Jeszcze o tym nie myślę.

Surowo zabrania się wykorzystywania informacji opublikowanych przez DELFI na innych stronach internetowych, w mediach lub gdzie indziej, lub rozpowszechniania naszych materiałów w jakiejkolwiek formie bez zgody, a jeśli uzyskano zgodę, DELFI musi być podane jako źródło.

Brinley Hamptone

„Myśliciel. Miłośnik piwa. Miłośnik telewizji. Zombie geek. Żywności ninja. Nieprzejednany gracz. Analityk.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.