Romas Sadauskas-Kvietkevicius. Litwa, która przezwyciężyła kryzys migracyjny, zniszczyła sprytny plan Kremla

Aliyxandr Łukaszenka, uzurpator białoruskiej prezydentury, przeprowadził hybrydowy atak na Litwę, Polskę i Łotwę prawie rok temu, a my odebraliśmy to tylko jako „kryzys uchodźczy”. Chociaż teraz, w kontekście wojny Rosji z Ukrainą, łatwo zauważyć, że była to część znacznie większego planu służb Putina i Łukaszenki.

Urzędnicy FSB Putina odpowiedzialni za były Związek Radziecki uważnie czytają wszystkie dyrektywy Unii Europejskiej dotyczące praw uchodźców. Było dla nich jasne, że Polska i kraje bałtyckie staną się jednym wielkim obozem dla migrantów, jeśli nieprzerwany napływ uchodźców z Iraku, Syrii i Afryki zostanie odpowiednio zorganizowany.

Powinno to wywołać w naszych krajach wrogość społeczną, zarówno wobec samych migrantów, jak i wobec władz kraju, które nie były w stanie ich powstrzymać, oraz wobec Unii Europejskiej, która domaga się polityki otwartości granic. A może nawet doprowadzić do władzy radykalnie eurosceptyczne siły polityczne. Ten sposób destabilizacji społeczeństwa zaobserwowano w Niemczech, gdzie proliferacja imigrantów znacznie wzmocniła proproprofesjonalną partię AfD.

Później, kiedy Rosja rozpoczęła „operację specjalną” z Białorusią na Ukrainie, wrogość Polaków i Litwinów wobec migrantów i ich władz musiała być skierowana przeciwko Ukraińcom uciekającym przed wojną.

Później, kiedy Rosja rozpoczęła „operację specjalną” z Białorusią na Ukrainie, wrogość Polaków i Litwinów wobec migrantów i ich władz musiała być skierowana przeciwko Ukraińcom uciekającym przed wojną. W mediach społecznościowych byłoby wystarczająco dużo kłamców, że ukraińscy uchodźcy robią coś złego, a opinia publiczna nie poparłaby ich przyjęcia lub dostarczenia broni broniącemu się państwu ukraińskiemu. A bez presji ze strony Polski i krajów bałtyckich Ukraińcom znacznie trudniej byłoby przekonać Europę do nałożenia sankcji na Rosję i wesprzeć Ukrainę bronią.

Sprytny plan rozpadł się, gdy Polska i kraje bałtyckie wkrótce zaczęły prowadzić politykę odsyłania migrantów do swoich granic z Białorusią. Wiadomość, że dotarcie do Europy tą trasą nie będzie tak łatwe, jak obiecywały białoruskie biura turystyczne KGB w Iraku i Syrii, szybko rozeszła się wśród osób, które już planowały wyjazd na Zachód. Broniliśmy naszych granic, a Komisja Europejska prawie przymknęła oko na tego rodzaju ścisłą ochronę granic, jakiej nie wyobrażały sobie kraje południowoeuropejskie, które od dziesięcioleci przyjmują wszystkich migrantów.

Napływ migrantów do Polski i krajów bałtyckich nie był jedynym nieudanym planem FSB kradzieży trudnych do wyobrażenia sum pieniędzy. Znacznie większe fundusze Kremla zostały zmarnowane, przygotowując Ukraińców do stawienia czoła rosyjskim czołgom z kwiatami. Zamiast kwiatów przywitali ich Oszczepy. Ale prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, dokąd poszły środki, które siły polityczne, które miały powstrzymać migrantów, aby powstrzymać Litwę przed wjazdem.

Lewicowi radykałowie musieli bronić prawa migrantów do azylu, a skrajna prawica musiała bronić protestów przeciwko polityce otwartych granic i siłom samoobrony zastraszonych populacji. Na własne oczy widziałem, jak nadzorowanie granic przez migrantów w gminie Druskienniki, niedaleko Latežeris, zagrane z inicjatywy Litewskiego Ruchu Rodziny tego lata, przekształciło się w piknik na trawie przy drodze.

Dowiemy się, czy byli winni nieudanego hybrydowego ataku na Polskę i kraje bałtyckie, nawet po całkowitym upadku reżimu Putina. Wydaje mi się, że wymówką było zrzucenie winy na bezpośrednich sprawców, białoruskie KGB.

W kwietniu Christo Grozev, dziennikarz śledczy Bellingcat, powiedział w wywiadzie dla popularnego serwisu Youtube, że były szef 5. służby FSB, generał-pułkownik Siergiej Beseda i jego zastępca zostali aresztowani w Rosji, w co zaangażowano ponad 150 funkcjonariuszy FSB. w „linii ukraińskiej” zostali „oczyszczeni”. Dowiemy się, czy byli winni nieudanego hybrydowego ataku na Polskę i kraje bałtyckie, nawet po całkowitym upadku reżimu Putina. Wydaje mi się, że wymówką było zrzucenie winy na bezpośrednich sprawców, białoruskie KGB.

Operacja Kryzys Migracyjny zakończyła się niepowodzeniem z wielu powodów, z których najważniejszymi były terminowe decyzje polityczne o repatriacji nielegalnych migrantów, efektywna praca polskiej i litewskiej straży granicznej oraz odporność społeczeństwa na zagrożenia hybrydowe.

To nie przypadek, że organizatorzy hybrydowego ataku wybrali czas, kiedy mieliśmy już dość pandemii, a publiczne poparcie dla jej rygorystycznych środków zarządzania znacznie osłabło. Jednak władzom rosyjskim udało się zrekrutować tylko Litwinów i Polaków, którzy nie widzieli prawdziwego obrazu w swoich społecznych bańkach i przecenili to zmęczenie.

Przecież członkowie roztopionego, ale wciąż stabilnego elektoratu rządzącego raczej nie zaczną pracować za ruble rosyjskie czy białoruskie. O wiele łatwiej byłoby zrekrutować kogoś spośród tych z Algirdasa Paleckiego, skazanych za szpiegostwo i pracujących w paradzie 9 maja w tym tygodniu w Mińsku.

Według nich latem 2021 r. rząd litewski był w rozsypce i prawie upadł. Takie podejście nieuchronnie rozszerzyło się na komunikację z klientami w Moskwie i ostatecznie stało się jedną z głównych przyczyn błędnego planowania operacji hybrydowej.

Wiara w teorię, że hybrydowy atak na naszą granicę był elementem przygotowań Rosji do agresji na Ukrainę, sprawia, że ​​wszyscy obrońcy praw człowieka, którzy krytykowali politykę powrotów migrantów na Ukrainie, stają się quasi-agentami Kremla.

Chociaż podjęli tylko szczery wysiłek w wielkim geopolitycznym hazardzie, aby zobaczyć, jak cierpi jedna konkretna osoba i dotrzeć do nich. Jednak takie powołanie do nich niewątpliwie przewidywali planiści operacji hybrydowej. Być może przeceniono możliwości wpływu nielicznych publicznych organizacji praw człowieka na polityków polskich, litewskich i łotewskich.

Paradoksalnie FSB w Moskwie i KGB w Mińsku wyobrażały nas jako bardziej szczerych zachodnich liberałów niż w rzeczywistości.

Paradoksalnie FSB w Moskwie i KGB w Mińsku wyobrażały nas jako bardziej szczerych zachodnich liberałów niż w rzeczywistości. A nasza rządząca większość, znaczna część opozycji i mediów systemowych, ku zaskoczeniu Moskwy i Mińska, zdołała skupić się na wspólnej sprawie obrony państwa.

Surowo zabrania się wykorzystywania informacji publikowanych przez DELFI na innych stronach internetowych, w mediach lub gdzie indziej, lub rozpowszechniania naszych materiałów w jakiejkolwiek formie bez zgody, a jeśli uzyskano zgodę, DELFI musi być podane jako źródło.

Brinley Hamptone

„Myśliciel. Miłośnik piwa. Miłośnik telewizji. Zombie geek. Żywności ninja. Nieprzejednany gracz. Analityk.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.