Litwini już nie taniej robią zakupy w Polsce: ile kosztują tu teraz podstawowe towary?

Litwini robiący zakupy w Polsce mówią, że nie warto tu jeździć jak dotychczas. Jeśli często zdarzało się, że towar był tak obciążony, że nawet bagażnik auta był trudny do zamknięcia, to już nie jeździł ze względu na podwyżkę cen – donosi LNK News.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. A jedzenie – nie jest takie drogie – jest trochę tańsze, ale… Po prostu jest bardzo dobre – w ogóle nie ma nikogo” – powiedziała kobieta, z którą przeprowadzono wywiad.

„Nie warto kupować jedzenia, na Litwie wszystko jest ok. Zobaczcie, jakie są ceny w Polsce” – zgodzili się mężczyźni.

Rodacy liczą, co w Polsce jest jeszcze tańsze i co warto kupić. „Kupuję piwo”, „Owoce z jointów kosztują nas ponad sto euro, a tutaj – pół – 70 euro”. – szczegółowo zgodzili się Litwini.

Przykładowo koszyk artykułów pierwszej potrzeby wygląda tak: w Polsce kilogram ziemniaków kosztuje 0,75 euro, bochenek chleba 0,89 euro, dziesięć jajek 1,10 euro, litr mleka 1,12 euro.

Litewscy biznesmeni pracujący w Polsce nie ukrywają, że wzrosły ceny produktów litewskich i polskich. „W Polsce wszystko szybko rośnie – jest inflacja” – powiedział kierownik sklepu Valdi Edvinas Krakauskas. „Ceny towarów poszły w górę, wiesz, pamiętam, że najdroższe było suszone mięso, które kosztowało 30 zł, a teraz znacznie wzrosły o ponad 40 zł” – powiedział Robertas Makauskas, dyrektor spółdzielni GS. .

Ceny towarów wzrosły, wiesz, pamiętam, że najdroższe było suszone mięso, które kosztowało 30 zł, a teraz znacznie podrożało o ponad 40 zł.

Ekonomista Sigismund Maurici mówi, że aprecjacja jest ewidentna, ale w miarę osłabiania się złotego przepaść między Polską a Litwą jest obecnie największa w historii. „Różnica cen w euro między Litwą a Polską rośnie i jest obecnie największa w historii – sięga 17%. Jeśli mówimy tylko o cenach konsumpcyjnych, to średnia cena w Polsce wynosi 17%. mniej niż na Litwie” – ekonomista powiedział.

Przedsiębiorcy narzekają, że coraz mniej litewskich kupców jest poddawanych kwarantannie. „W tym czasie doszliśmy do naszej wiedzy. Ściany są jeszcze trochę otwarte, ale jeśli się pojawią, są izolowane” – otworzył E. Krakauskas, kierownik sklepu Valdi. „Litwini kupują znacznie mniej”, powiedział R. Makauskas, dyrektor spółdzielni GS.

Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy mieszkańcy Kalwarii twierdzą, że nie widzą zainteresowania wyjazdem do Suwałk. Nie tylko ze względu na cenę, ale także zagrożenie wirusem. „Obecnie jest zapotrzebowanie na materiały budowlane, ale dowiedziałem się – ceny są bardzo zbliżone, więc nie planuję jeździć”. „Kiedyś jeździliśmy, teraz nie jeździmy, bo wszystko tu jest” – mówili mieszkańcy.

Zastępca burmistrza Puńska mówi, że może się zdarzyć, że będzie musiał jechać do Polski z Polski. „Myślę, że możliwe, że jedziemy na Litwę na zakupy. Może tak było, kiedy jechaliśmy na Litwę dziesięć czy piętnaście lat temu, bo było taniej. Myślę, że może tak, trudno powiedzieć, ale idzie w tym kierunku – powiedział Jonas Vaičiulis, wiceszef obwodu puńskiego.

Ekonomista mówi, że tak by się stało, gdyby: „pieniądze od inwestorów napłyną do Polski, to konkurencyjność Polski może dość szybko roztopić się, bo inflacja jest wystarczająco wysoka, a jeśli kurs odpowiednio się umocni, nawet o kilka procent, to luka wystarczająco się zawęzi – Może nawet będzie dwucyfrowy, wtedy zachęta do wyjazdu do Polski zmniejszy się – powiedział Ž.Mauricas.

W lipcu po miejscowościach położonych najbliżej granicy z Litwą jeździły samochody najpopularniejszych polskich sieci ze stoiskami reklamowymi, zapraszając ich na zakupy do Suwałk.


Brinley Hamptone

„Myśliciel. Miłośnik piwa. Miłośnik telewizji. Zombie geek. Żywności ninja. Nieprzejednany gracz. Analityk.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.