Jeden z najważniejszych narodów Europy może w najbliższą niedzielę coś zmienić: wyniki mogą przynieść korzyści Putin

Gintas Karalius, starszy wykładowca w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, zauważył w programie Knowledge Radio „Daily Issue”, że niewiele się zmieniło w tych wyborach od 2017 roku.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. Widzimy też dwóch pierwszych – E. Macrona i M. Le Pena, a na trzecim skrajnie lewicowy Jean Lucas Melanchon. Procent ich poparcia, jeśli według sondaży, jest bardzo podobny do 2017 roku”, zauważa G. Karalius.

Według politologa te wybory wyróżniają się tym, że centroprawicowa Partia Republikańska wydaje się przeżywać poważny kryzys tożsamości.

„Największą kontynuacją jest to, że tradycyjne partie lewicy i prawicy we Francji wyglądają źle” – powiedział King.

Wojna ujawniła te pozycje

Według Viteau z francuskiej dziennikarki radiowej Marielle na Litwie komentatorzy zwracają uwagę, że wybory we Francji zawsze są wielką niespodzianką.

„To wielka niespodzianka w tym roku, dwadzieścia lat odkąd Le Pen był w drugiej turze. (…) W tym roku mija dwudziesta rocznica, kiedy to też była wielka fabuła, w której wszystko się zmieniło. Macron i Le Pen prawdopodobnie będą w druga runda – powiedział Viteau.

Według francuskiego dziennikarza, Ukraina przedstawiła stanowiska w polityce zagranicznej.

„Po prostu przypomniał sobie wtedy, jak pan Le Pen. Pan Melanchon bardzo chce opuścić NATO. Le Pen, poparcie Erica Zemmoura dla reżimu Putina, z nieliberalnymi wartościami, było widoczne. Być może dobrze, że te różnice stały się jasne ”- skomentował pan Viteau.

Le Pen pomógł radykał jeszcze większy od niej

Politolog VU TSPMI mówi, że nie ma zamieszania w kwestiach polityki zagranicznej.

„Pan Le Pen jest w polityce od trzydziestu lat, stary człowiek. Bardzo często zmienia swój punkt widzenia. W 2017 roku prowadzi kampanię na rzecz Brexitu, antyeuropejskiej linii wyjścia ze strefy euro. Teraz wszystko, co reszta.

Zasłynęła ze swoich wypowiedzi na korzyść Putina. Zdjęcia, jak pozuje z sowieckimi gwiazdami na Krymie, są dostępne w Internecie. W przypadku zatrucia A. Navaln mówiła kontrowersyjnie ”- powiedział G. Karalius.

Zdaniem politologa, w kontekście wojny na Ukrainie bardzo mu się przydał Zemmour, który jeszcze bardziej radykalnie popiera Putina.

„Powiedział, że ukraińscy uchodźcy nie musieli akceptować tego, że Ameryka była odpowiedzialna za wojnę na Ukrainie. W ten sposób pomógł uczynić Le Pen szanowanym, stał się jeszcze bardziej radykalny, a jego stanowisko nie wydawało się wtedy tak radykalne – powiedział King.

W końcowej debacie ledwie wspomniano o Ukrainie

W czwartek we Francji odbyły się tylko ostatnie przemówienia wyborcze.

„Wtedy to właśnie do nas dotarło. W ostatnich wczorajszych przemówieniach prawie o tym nie wspomniano. Pan Macron jest osobą, która najwięcej mówi na ten temat. „Wszyscy mają tendencję do milczenia o tych kontrowersyjnych przemówieniach i do o nich jak najmniej” – powiedział G. Karalius.

Według politologa paradoks polega na tym, że E. Macron mówi o tym najwięcej, ale też spotyka się z największą krytyką.

„Przypuśćmy, że otrzymałeś na Twitterze pytania od polskiego premiera: 'Do kogo nazywasz Putina?’ Czy zadzwoniłbyś do Hitlera?” Pan Macron odpowiedział, że „nie interweniowałeś w wyborach. Tu we Francji nie jestem prorosyjski” – powiedział King.

Dziennikarz Viteau zwrócił uwagę, że podczas francuskich wyborów prezydenckich zawsze ważniejsze są sprawy wewnętrzne.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. Kwestia rosnących cen staje się również istotna dla wyborców. Kilka lat temu była też kampania na rzecz żółtych kamizelek. Widzimy rosnące ceny benzyny i paliw we Francji. stają się znacznie ważniejsze niż polityka zagraniczna” – powiedział Viteau.

Podważa zaufanie mediów

Jednocześnie polityk VU TSPMI zwrócił uwagę, że wyborcy pana Le Pena czy E. Zemmoura nie czytają głównych portali informacyjnych kraju.

„Linia pana Le Pen przez wiele lat była taka, że ​​’to są wyprzedane media, nie czytasz, mamy swoje’. W ich przestrzeni medialnej są zupełnie inne tematy: imigracja, przestępczość, rosnące ceny. jest tam mniej Ukraińców” – wyjaśnił G. King.

W drugiej turze, jeśli sondaże potwierdzą się i pan Macron spotka się z panem Le Penem, politolog precyzuje, że pan Le Pen będzie w tym temacie.

„Właśnie wtedy to do nas dotarło. A wtedy wszystkie zdjęcia będą bez wątpienia bardziej przenośne” – mówi G. Karalius.

Macron ma większe szanse na wygraną

Zdaniem politologa z VU TPSMI, z obecnie widocznych danych wynika, że ​​E. Macron ma większe szanse na wygraną. Wprawdzie ma wizerunek – problem z oderwaniem się ludzi, są problemy w gospodarce – rosnące ceny, ale główne czynniki, w tym ekonomiczne, nie wyglądają tak źle we Francji.

„Niektórzy ludzie mogą mieć problemy, ale bezrobocie wciąż jest na najwyższym poziomie. Pandemia Kovido, za którą krytykowano Macrona za jego środki oszczędnościowe, została wystarczająco skutecznie zarządzana. Wizerunek przywódcy jest również dobrze wspierany: „przeciwnicy mówią o czymś w talk show, a ja jestem w porządku z Putinem i Zełenskim. Kontekst międzynarodowy (…) jest bardziej korzystny dla Macrona” – powiedział G. Karalius.

Zdaniem politologa, oprócz wzrostu cen i wielkiej frustracji ludzi nawet na lewicy, jego polityka jest wciąż niekorzystna dla Macrona, że ​​wybory mogą być bardzo pasywne.

„Wyobraźmy sobie, że jedna trzecia do połowy wyborców w ogóle nie bierze udziału w wyborach z powodu ogólnej sfrustrowanej polityki, a wtedy prognozy sondażowe stają się mniej trafne” – powiedział King.

Wyjaśnił, że niska frekwencja byłaby bardziej korzystna dla pana Le Pena.

„E. „Największym wyzwaniem dla fotela Macrona jest to, że wszyscy, którzy na niego zagłosują w sondażach, rzeczywiście wyjdą i to zrobią” – powiedział King.

Zdaniem politologa, pierwszy cel wyborów, podobnie jak w sondażach, został już osiągnięty przez Macrona i do drugiej tury przejdzie z Le Pen.

„Celem E. Macrona było uniknięcie kandydatki Republikanów Valérie Pecrese, która okazała się fatalna podczas kampanii wyborczej, i E. Zemmouro, która była nieprzewidywalna. Pan Macron zna pana Le Pena i dyskutował z nią. ” Zna swoje słabości ”, powiedział G. Karalius.

Jednocześnie zauważył, że wyborcy generalnie nie lubią głosować na przegranych.

„A pan Le Pen przegrał już kilka wyborów, a jako lider partii kwestia wizerunku jest bardziej na korzyść Macrona” – powiedział King.

Macrono spodziewałby się trudnego okresu

Politolog zauważył jednak, że nawet gdyby Macron wygrał, jego legitymacja byłaby słaba.

„Istnieją już spiski w stylu pana Trumpa, że ​​»jeśli będzie mało głosów, będą sfałszowane wybory«. Tak czy inaczej, prezydentowi będzie bardzo trudno przeprowadzić reformy, nawet jeśli wygra, gdy przyjdzie niewielu ludzi do głosowania, bo opozycja wyjdzie na ulice i powie, że „za mało na was głosowało”, mówi król.

Według niego przyczynia się do tego osłabienie tradycyjnych partii.

„Każdy patrzy w kierunku radykalizmu, spisku, aby odpowiedzieć na pytania, na które tradycyjne partie już nie odpowiadają. Nawet Republikanie, to partia centrowa, w debacie, bardzo dziwne jest słuchanie wszelkiego rodzaju spisków skrajnej prawicy. Pan Pecrese, Republikanin kandydat w swoim głównym przemówieniu wspomniał o określeniu „francuski na papierze”. Jest to idea francuskiego „reproducenta” i „niereproducenta” partii faszystowskich XX wieku (…).

Nawet partia głównego nurtu poszła do skrajności w swojej retoryce. To są bardzo duże zmiany. A zwycięstwo Macrona, które zlikwidowało wahanie między lewicą a prawicą, również przyczyniło się do tej radykalizacji” – powiedział G. Karalius.

Według politologa, gdyby udało się to pozyskać pana Le Pena, Unia Europejska jako pierwsza doznałaby poważnego kryzysu.

„Wzmaga się fala populizmu. Będą tacy, którzy chcieliby ją powtórzyć” – powiedział G. Karalius.

Jednak jego zdaniem coś nie zmieniłoby się znacząco.

„Pamiętajmy, że w czerwcu tego roku odbędą się wybory parlamentarne. Byłoby bardzo wątpliwe, czy wygra je pan Le Pen. Prawdopodobnie byłby prezydentem bez poparcia Parlamentu. Byłby prawdopodobnie słabym kandydatem pod względem reform, ale to spowodowałoby wiele chaosu.W kontekście wojny na Ukrainie byłoby to dla nas bardzo niekorzystne. V. Orbán miałby dobre poparcie” – komentował GG.

Postawy kandydatów wobec NATO

W tym czasie Linas Kojala, szef Centrum Studiów Europy Wschodniej w Le Monde, opisał na swoim facebookowym koncie postawy najpopularniejszych kandydatów we francuskich wyborach prezydenckich wobec NATO:

„- Macron (26%): NATO nie znajduje się już w sytuacji „śmierci mózgu”, Sojusz udoskonalił swój strategiczny cel bezpieczeństwa zbiorowego w kontekście wojny, przy czym Francja ma do niego bezpośredni wkład
– Le Pen (23%): rozszerzenie NATO nie zwiększyło bezpieczeństwa, ale „otoczyło Rosję”, Francja powinna opuścić sojusznicze zintegrowane struktury wojskowe
– Melenchon (17,5%): Francja powinna porzucić zintegrowane struktury wojskowe Sojuszu i stopniowo wycofywać swoje członkostwo
– Zemmour (9,5%): NATO jest „przestarzałe”, Francja powinna opuścić zintegrowaną armię Sojuszu
„Pécresse: NATO jest ważną częścią europejskiej architektury bezpieczeństwa”.

Surowo zabrania się wykorzystywania informacji publikowanych przez DELFI na innych stronach internetowych, w mediach lub gdzie indziej, lub rozpowszechniania naszych materiałów w jakiejkolwiek formie bez zgody, a jeśli uzyskano zgodę, DELFI musi być podane jako źródło.

Brinley Hamptone

„Myśliciel. Miłośnik piwa. Miłośnik telewizji. Zombie geek. Żywności ninja. Nieprzejednany gracz. Analityk.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.